Co kierownik projektów wiedzieć i umieć powinien

by Jan Szpakowski

Project manager, kierownik projektu – czyż nie brzmi to dumnie? Zdecydowanie tak! Jednak ładna nazwa stanowiska to nie wszystko, najważniejsze jest to z czym „to się je”, czyli tak naprawdę na czym nasza praca polega. A zatem co kierownik projektów wiedzieć i umieć powinien?

Choć organizacje różnią się między sobą, a w konsekwencji stawiają przed swoimi kierownikami projektów nieco inne wymagania, istnieją pewne uniwersalne umiejętności jakie, kolokwialnie zwany już w branży IT „Pi eM” posiadać powinien.


Dekalog dobrego „Pi eMa” brzmi:

Po pierwsze poczucie odpowiedzialności za projekt. Bez tego ani rusz. Metodyki zarządzania projektem można się nauczyć, dodatkowe szlify zebrać w praktyce – nabywając operacyjnego doświadczenia, jednak bez silnego poczucia odpowiedzialności sukcesu nie osiągniemy.

Po drugie – dobre przywództwo i budowanie relacji. Niektórzy rodzą się jako naturalni liderzy i specjaliści od wywierania wpływu, inni pracują nad tym latami. Budując pozycję lidera nie wolno nam zapominać o tym, że najważniejsze jest unikanie zbędnych konfliktów i tworzenie atmosfery współpracy i dążenia do realizacji wspólnego celu.

Po trzecie – komunikacja. Jej brak potrafi zabić nawet najlepiej rokującą organizację. Warto pamiętać, że praca nad sobą i zespołem w tym obszarze nigdy się nie kończy – takie perpetum mobile.

Po czwarte – planowanie i organizacja. Współpracować przyjdzie nam z najróżniejszymi osobami. Jedni nawet i bazując na żółtych karteczkach czy notesie będą zawsze na czas z zadaniami i nigdy nie zawiodą. Inni, choćby mieli zsynchronizowane „przypominajki” nie tylko na mailu, ale i w telefonie lub wykorzystywanym na co dzień narzędziu systemowym bez wsparcia i kontroli Pi Ema nie dotrzymają żadnego terminu. Zatem nie planujemy tylko swojej pracy, ale i tych, którzy sami nie za dobrze sobie z tym radzą.

Po piąte – delegowanie i negocjowanie. Bez tych umiejętności – zapomnij o urlopie czy leniwym wieczorze z kieliszkiem wina i serialem. Tylko dzieląc zadania masz szansę na osławiony „work-life balance”. Umiejętności negocjacyjne pomogą natomiast pokonać lub choćby ograniczyć skutki pracy w wiecznym „niedoczasie” i „niedoszacowaniu”, z którym stykamy się niezywkle często w dyskusjach wewnętrznych. Negocjacje z Klientem to już inna i dłuższa bajka.

Po szóste – wytrwałość – ciężka praca nie gryzie i się opłaca. Niektórych może to zniechęcić do rozwoju kariery na tym stanowisku, ale to potwierdzony fakt.

Po siódme – podejmowanie decyzji. Nigdy pod wpływem impulsu i, bez choćby kilku sekund na zastanowienie. Najlepiej po konsultacji z „lekarzem lub farmaceutą”, cofnij – z ekspertem.

Po ósme – identyfikowanie i poskramianie ryzyka. Najtrudniejsze są początki, gdy już jednak „otrzaskamy się” w projekcie oraz dowiemy się „co w trawie piszczy”, czyli poznamy zasady rządzące w naszej organizacji – warto regularnie nad pochylić się nad tym „co może pójść nie tak”…

Po dziewiąte – budowanie relacji z Klientem. Proaktywna komunikacja, uporządkowanie procesów oraz proste „przepraszam” potrafi zdziałać cuda, szczególnie jeśli jesteśmy na co dzień w dobrych relacjach i traktujemy się po partnersku. A każdy kierownik projektu znajdzie się kiedyś w sytuacji krytycznej, gdyprzyjdzie nam przyznać się do „obsuwy” z terminem, wysypu nieznanego pochodzenia błędów na serwerze produkcyjnym lub maskowania błędów naszych kolegów czy koleżanek, które przeciekły przez sito wewnętrznej weryfikacji.

Po dziesiąte – tylko poczucie humoru i umiejętność zdystansowania się do problemów może nas uratować w sytuacji kiedy „wszystko się wali i pali”.

Nie ma idealnych rozwiązań i zasad, które sprawdzą się w każdym projekcie i uchronią nas przed błędami, jeżeli jednak zwrócimy szczególną uwagę na powyższy „dekalog” nasze szanse na sukces zdecydowanie wzrosną. Zatem odwagi i do boju!


Antonina, IT Project Manager

W pracy nie ucieka od wyzwań, stara się uczyć od innych i budować pozytywne relacje, by wspólnie osiągać małe i duże sukcesy. W czasie wolnym poszukuje sensu „dolce vita” podróżując w kameralnym, rodzinnym (a czasem i większym) gronie.